Niestety mój prezent urodzinowy się spóźni. Nie wiem kiedy go dostanę, ale wierzę że się uda.
Cofamy się do 2/4 kroku.
Tymczasem walczymy dalej. Będzie dobrze.
Slonecznie i milo jest w zyciu prywatnym i zawodowym. W pracy sobie troche odpuscilam, nadal robie milion nadgodzin ale przynajmniej zaczelam dbac o moje zdrowie i zycie prywatne. W zyciu prywatnym fajnie, za miesiac wprowadzamy sie do naszego mieszknia, zinilismy samochod, planujemy wakacje gdzies w Polsce :)
Dobrze jest.
W wieku 3 lat nauczono mnie grac w szachy, w liceum mialam epizod z zawodami szachowymi i na tym sie skonczylo. Po prostu nie ciagnelo mnie do szachownicy.
1,5 tygodnia temu na imprezie firmowej ogralam wszystkich chlopakow (A jaka satysfakcja ograc kierownikow, inzynierow i ogolnie plec meska :D :) i od tej pory non stop gram :) Nawet sobie kupilam na allegro szaszki i ciagle mecze meza i inne osoby na kurniku:)
Jestem wykończona, nie potrafię wypoczywać w weekend, ciągle myślę o pracy. Wieczorami i w weekendy zajmuję się moimi zawodowymi sprawami. Mam dużo nowych, odpowiedzialnych zadań, mam się szkolić w kierunku zarządzania pracownikami.
Jestem naprawdę zmęczona, ale kocham to uczucie.
Mam wrażenie że jestem doceniana, ale mój kolega z pracy ciągle mi wmawia, że jestem naiwna myśląc tak. Nie wiem.
Jesteśmy w trakcie kupowania mieszkania, takiego z moich marzeń.
Poza pracą i mieszkaniem, wypadła mi jeszcze jedna wazna sprawa, która ostatecznie zadecydowała, że plany powiększenia rodziny odkładamy na wakacje.
Czuję, że wychodzę na prostą. Dużo schodów jeszcze przede mną, ale wierzę że jakoś się uda.
Tak bardzo potrzebowałam tej stabilizacji, odzyskałam utraconą wiarę we własne mozliwości...