mishki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2007

zakupy

Brak komentarzy

Jestem sobie w sklepie, robie zakupy. Podchodze do kasy…
Ekspedientka: Bedzie pani karta placic?
Ja: Nie, potrfelem.

?!

Aha, przypomnialo mi sie cos jeszcze…

Jakie zwtory najczesciej slyszy mloda zona po 1,5 miesiaca od wielkiego dnia zaslubin?

- iiiiiidz stad
- teraz gram
- zostaw mnie
- idz poczytaj ksiazeczke albo pograj sobie

To na tyle. Ide do sklepu sama, bo moj maz jest wlasnie zajety (jak zawsze) swoja najwieksza miloscia – komputerkiem.

Jest cos w tym przyslowiu. W tym przypadku chcialam tylko zauwazyc roznice miedzy weselem, ktore ma miejsce w Białymstoku i w Warszawie.

Co mnie zaskoczylo?
Po pierwsze tort. Byl podany przed oczepinami. Na Podlasiu tort jest krojony tylko i wylacznie po oczepinach.
Po drugie podziekowania dla rodzicow. W Białymstoku na kazdym weselu jest to normalne, a brak podziekowan wydaje sie nietaktowny. Tutaj nie bylo ani podziekowan slownych, ani drobnych prezentow, ani zadedykowanej piosenki.

A poza tym wesele pierwsza klasa. Odsypilam je 14,5 godz. :)
I wszyscy Warszawiacy podziwiali moje „zaciaganie” :| Ze co? Ze ja niby zaciagam? O nieeeeeee :-)

A tak powaznie to jest roznica miedzy tym jak mowimy na Podlasiu i w innych czesciach Polski. Nawet zdania ukladamy inaczej :)

hehe

1 komentarz

Przypomnial mi sie jeden motyw z pielgrzymki. Moja kolezanka z ktora szlam w pielgrzymce zalatwila nam nocleg w pewnej miejscowosci. Ludzie, ktorzy zaoferowali nam miejsca do spania maja 2 limuzyny, ktorymi to woza ludzi do slubow i innych okazji :) Jedna z tyc limuzyn nalezala do bylego menagera Andrzeja Gołoty :)
I teraz sedno sprawy.
Zachodzimy zmeczeni do tego dwutysiecznego miasteczka/wioski i co widzi 600-osobowa pielgrzymka z Białegostoku?
Chyba nie musze mowic jaki szok przezyli pielgrzymi jak zobaczyli 9 osob wsiadajacych do limuzyny :| Domek mieli fajny, wanne z hydromasazem i w ogole byli bardzo przyjemni.
Dzwonie do meza i mowie co mnie spotkalo.
Maz: – Co???????!!!! To zamiast spac w jakiejs stodole na sianie to ty limuzynami sie rozbijasz??!!
he he he
Nie musze chyba wspominac, ze rano odwiezli nas tez limuzyna :|

Aha, i do konca pielgzymki bylismy na jezykach ludzi, ktorzy mysleli, ze spalismy u menagera Andrzeja Gołoty hehehhe
I to jest dowod na to, jak nieprawdziwe sa plotki :)

Juz jestem…

2 komentarzy

Szybko minela pielgrzymka do ukochanego miejsca. Nie jestem osoba strasznie wierzaca i praktykujaca, ale do Grabarki zawsze podchodze z wielkim sentymentem.

Jutro moje urodziny :) Ciekawe jakie prezenty dostane :)

:)

2 komentarzy

Jak ja nie lubie poniedzialkow!

Weekend minal w tempie blyskawicznym. W piatek leniuchowalismy w domku, a w sobote razem z moimi i Adama rodzicami pojechalismy na staw lowic ryby. Staw znajduje sie w szczerym polu na zadupiu, gdzie (jak to sie mowi) bociany zawracaja, a psy dupami szczekaja…
Po 0,5 godz wedkowania zaczal padac deszcz, a za chwile przerodzil sie w ulewe i burze. Strasznie sie boje burzy :/ Nad stawem znajduje sie malutki kiosk w ktorym stoi stol i wersalka. I siedzielismy tam w 6 osob a dookola nas walily pioruny. Nie da sie opisac slowami jaka bylam wsciekla :[ wrrrr… Z okazji tego, ze bylam kierowca i bylo 6 osob musialam 2 razy jezdzic, zeby zabrac wszystkich do domu. I kiedy deszcz sie zmniejszyl postanowilismy sie przeniesc do mieszkania moich tesciow, razem z mezem chcielismy najapierw zawiezc
nasze mamy, a pozniej wrocic sie po tatow 2-och :) Gliniana droga od stawu do szosy wynosi mniej wiecej 1,5 km. Przez 500 metrow wpadlam w poslizg jakies 5 razy, po czym skrecilam troche w prawo i wjechalam w koleine (maz krzyczal: na prawo zjedz! na prawo!). Dwie mamy i Adam prbowali mnie wypchnac, ale z marnym skutkiem. Po 15 minutach przyszli nasi ojcowie i juz w 6 probowalismy cos zrobic. Wqrwiona na maxa, w deszczu, przemoknieta stalam i obmyslalam plan co zrobie Adamowi za jego „w prawo”. KURWA!!!! Po 1,5 godz przyjechal brat cioteczny szanowneggo malzonka i wyciagal nas jeepem. W domu wypilismy herbatke, zjedlismy kolacje i wracalismy do Bialegostoku. Jeszcze nigdy nie jechalam tak powoli od tesciow – nienawidze deszczu i ciemnosci w lesie. Na jezdni full zab, z czego udalo mi sie kilka rozjechac :) Uwielbiam ten zgrzyt rozjechanej zaby pod oponami :) Kiedy Adam zauwazyl, ze celowo najezdzam na te ohydne stworzenia oswiadczyl, ze ozenil sie z potworem bez serca.

Teraz sie pakuje, jutro wyruszam sobie na pielgrzymke :)

Kupilismy juz bilety do USA, wylatujemy 29 wrzesnia. Chce zostac tu, ale chce tez byc tam. I mieszane mam uczucia. Bardzo.

Taaa, jeszcze 4 wesela przed nami, z czego 3 sa weselami rodzinnymi, a 1 mojej kolezanki ze studiow. Moj maz jest zbulwersowany faktem, ze wybieramy sie na wszystkie. Wczoraj probowal wynegocjowac rezygnacje z wesela u kolezanki… Rozmowa nie zaliczala sie do najprzyjemniejszych heheheh. W koncu klade sie obok niego na lozku i sie pytam:

- Czy sprawilbys mi ta przyjemnosc i poszedl ze mna na wesele do Ani?
On:
- Wielki zaszczyt mi sprawi (szyderczy usmiech meza i moja radosc w oczach ) … nie isc na to wesele

Wez badz madry i znajdz wspolny jezyk z chlopem.

A co u nas? Hmmmm… „Docieramy sie” powoli, uczymy sie zyc obok siebie. Czasami jest lepiej, czasami gorzej.

Ostatnio w mojej rodzinie mialo miejsce wydarzenie, ktore zmusilo mnie do refleksji na temat zwiazkow. I sie zastanawiam dlaczego pamietamy to co zle, a zapominamy o tych dobrych chwilach, ktore zapewne przewazaja we wspolnym zyciu…


  • RSS