mishki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2007

niedziela

1 komentarz

Przelatuje w tempie blyskawicznym… i mi zal, bo nie moge sie nia nacieszyc, bo spedzam ja z mezem…
Hyh… Postanowilam odejsc z polskiego sklepu, nie powiedzialam jeszcze tego szefowej, ale jezeli dzisiaj zadzwoni to przekaze jej te radosna informacje :) Chce juz zapomniec o niej i tej krotkiej przygodzie w sklepie… hehe

Spac mi sie strasznie chce… Wczoraj mielismy impreze w domku… Bylismy my, wspolokatorzy i Jarek (kumpel mojego meza, wychowywali sie razem). My z Agata poszlysmy spac po 2.00, a chlopaki ok 5.20 :| hehhee Ale fajnie bylo :)

Ide robic obiad, pozniej wybieram sie do pralni, kapiel i spatku… :]

:)

Brak komentarzy

Mam juz prace, ktora jest perfekcyjnie dopasowana do moich potrzeb :) Wiec jest to praca w sklepie polskim, 8 godzin dziennie – od 6 do 14 (czasami 15 albo 16) od poniedzialku do piatku, czyli soboty i niedziele WOLNE!!!! juuuuuupi I ciesze sie, ze bede chodzic na ranna zmiane, bo planuje sie zapisac na wieczorny kurs angielskiego :) Wczoraj caly dzien spedzilam z mezem :) Brakuje mi takich dni w ciagu tygodnia… moze nawet nie dni, a chwil kiedy mozemy sobie poswiecic troche czasu… Adam wstaje przed 7 i wraca dopiero przed 19. Kiedy przychodzi do domku je obiad, kapie sie a pozniej relaksuje sie przed komputerkiem. Jest dzielny, naprawde… tymbardziej, ze nigdy nie pracowal fizycznie…

Polki bardzo czesto sa zaczepiane na ulicy. Sa ladniejsze (hehehe), ladniej sie ubieraja, maja gust, ladna fryzure i kobiecy chod.
Czesto sie zdarza, ze jakis burak zaczepia mnie na ulicy. A wieczorami siedzimy z Agata i opowiadamy sobie o naszych przypalach.
Ostatnio jeden koles przesadzil, bo kiedy przechodzilam obok niego zaczal KRZYCZEC! na caly glos cos w tym stylu: ” O MY GOD! WHAT’S THE HELL IT’S GOING ON HERE! SHE’S BEAUTIFUL, SHE’S LIKE AN ANGEL!”
Ale mi glupio bylo, usmiechnelam sie i wlaczylam 5 bieg…
A dzisiaj stal sobie jakis Wloch z Murzynem przy komisie samochodowym (oni chyba tam pracuja), a ja przechodzialm obok nich z 2 reklamowkami zakupow. Murzyn zagadal do mnie tak (po angielsku):
„Czesc, jak sie masz? Widze, ze masz ciezkie zakupy.. Moj kolega przed chwila powiedzial, ze chetnie zaniesie ci te zakupy do domu”
Wloch zrobil sie caly czerwony a ja zasamialam sie i poszlam :]
I don’ know what’s going on here… :)

NY

Brak komentarzy

hmmm wyladowalismy w samym NY :) jest ok, mamy neta, fajny pokoj i mieszkanie, ktore dzielimy z 3 osobami mniej wiecej w Adama wieku :) jest fajnie, nie powiem … ;]
mieszkaie czysciutkie, przytulne :)


  • RSS