mishki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2007

:)

1 komentarz

Od kilku tygodni mam faze na sluchanie muzyki wschodniej, tzn. ukrainskiego rocka, rosyjskiego popu i muzyki cerkiewnej. Jednak w moim repertuarze najwiecej wystepuje piosenek ukrainskich. I dzieki temu osluchalam sie i prawie wszystko rozumiem, czasami musze zajrzec do tekstow, ale to sporadyczne przypadki, kiedy nie rozumiem pojedynczych slow.
Zaluje, ze mielismy beznadziejna lektorke j. ukrainskiego na studiach. Prawie niczego nas nie nauczyla :/ Byla koszmarna! Huh
Ide dalej gotowac obiad mezowi :)

NYC

Brak komentarzy

Przynosi mi pecha. Kurwa.

Wczoraj zwolnili mnie z pracy. Powod? Nie ma pracy. Akurat z tym argumentem sie zgadzam i zastanawiam sie po co zatrudniaja ludzi skoro jest zastoj? Ostatnie dni w Dieselu polegaly na graniu w statki, spaniu, sluchaniu muzyki z Ipoda, rozmowach z dziewczynami. LIPA. I chca zebysmy wrocily od poniedzialku do pracy. Ale ja juz chyba nie chce tam pracowac. Mam dosc tych duzych ukladow, malych ukladzikow. Bo tam wszystko opiera sie na koneksjach. Nie cierpie tego. A ze glosno o tym potrafilam rozmawiac moglo sie nie spodobac niektorym osobom. Wrrrr… HUH No nic. Przezyje.
Dzisiaj zadzwonilam do rodzicow. Powiedzialam, ze w styczniu albo jeszcze grudniu wracamy. Nie chce zeby Adam tak ciezko pracowal. Jestem smutna, kiedy widze jego zniszczone, poobdzierane, brudne rece. Mam wyrzuty sumienia, ze wciagnelam go w „american shit”. Ogladalam juz bilety, cenowo nie jest tak zle…

codziennosc…

2 komentarzy

W naszym domku wyglada tak:

Sobota. 7 rano. Adam i D. na 8 do pracy. Spie. Dzwoni budzik Adama. Ok, mysle, dam rade jeszcze zasnac… 7.15. Prawie spie. Adam z D. w kuchni, ktora znajduje sie za sciana naszego pokoju. Nie slysze Adama, ale D. owszem… Ostatnio czesto mu sie zdarza chodzic po domu z laptopem i gadac na glos z kims przez neta. Tym razem oprocz D. slychac rowniez osobe, z ktora rozmawia. Krzycza, smieja sie. Wchodze ZASPANA do kuchni. Z jednej strony stolu siedzi Adam i grzecznie robi kanapki do pracy. D. po drugiej stronie prowadzi konwersacje z jakas dziewczyna. Mowie do Adama:
- Zabije go.
Na to Adam podaje mi noz, ktorym robi kanapki i mowi:
- Masz.
Podchodze do D., mowie:
- Czy ty wiesz, ze dzisiaj jest sobota, a ja mam wolne…
D.:
- Nie mow do mnie jak tak sciskasz ten noz bo sie boje…

Sieje postrach w domu. Codziennie.

w

Brak komentarzy

Wczorajszy dzien zaczal sie okropnie, a skonczyl wspaniale :)
Piatek. Godzina 8.00. Czekamy na telefon od J., o ktorej po nas przyjedzie – wybieramy sie na swiateczne obnizki do mall’ow. Jemy sniadanie. Adam wsuwa kanapki, ja jogurt o smaku owocow lesnych. Po jogurcie czuje niedosyt i zjadam ciepla kanapke – buleczka, ser i salami. Najpierw poczulam sie tak, jakbym zjadla jakies surowe warzywa, ktore powinno sie gotowac. Pozniej poczulam smak owocow lesnych. Po chwili zaczelo tak mnie sciskac w zoladku, ze myslalam, ze kaput ze mna. Bylo mi tak slabo, ze w pewnym momencie prawie zemdlalam. Adam nie wiedzial co sie ze mna dzieje, a ja lezalam i sie zwijalam z bolu placzac. Momentalnie zrobilam sie cala mokra – glowa, wlosy, rece, nogi – nigdy nie sadzilam, ze moge az tak sie spocic. Myslalam, ze jestem w saunie – bylo mi tak goraco. Poprosilam Adama, zeby otworzyl okno. Sam sie szybko ubral w cieplutka bluze i spelnil moja prosbe. Dopiero kiedy fala zimna uderzyla we mnie, poczulam sie lepiej. I po 10 minutach zwijania sie z bolu przyszla ulga… uffff…Poodpoczywalam sobie jeszcze troche, zadzwonil J., ze bedzie u nas ok 9.30.
Pojechalismy… Moze powinnam byla zostac w domu i odpoczywac, ale nie moglam przepuscic takiej okazji. I chociaz nie czulam sie najlepiej w mallu na zakupach spedzilismy 6 godzin heheheh. Obkupilismy sie za wszystkie czasy. Adam ma 3 nowe pary jeansow z Old Navy, a ja 2 pary z Gapa :) Kocham te 2 marki. W sumie wydalismy z 350-400 $, ale kupilismy tyle rzeczy, ze glowa mala. Strasznie sie ciesze, ze mam ladne, nowe ubranka :) :) :) Jutro wyruszamy na poszukiwanie kurtek zimowych i butow. O! i wczoraj pierwszy raz placilam swoja karta kredytowa w sklepie (nie liczac zakupow on-line).
A luuuuuuuuuuuuuudzi… tlum. Kilka razy w roku z okazji swiat sklepy robia obnizki. Niektore rezczy mozna kupic do 70% taniej niz zwykle. Wtedy to sklepy sa otwierane o 3 w nocy i zamykane bardzo bardzo pozno. Ludzie oczywiscie rzucaja sie na ciuchy, kosmetyki i sprzety elektroniczne. 1/4 klientow chodzila z walizkami. Wchodzili do jednego sklepu -zakupy, wkladali do walizy i siuuuuuu do nastepnego sklepiku. I tak w kolko.
W kolejce w Gapie stalismy z 1,5 godziny. Wymienialismy sie – najpierw chlopacy szukali sobie ciuchow, pozniej jeden z nich sie zamienial ze mna i tak po kolei :) Dobra taktyka. :)
A dzisiaj w planach kolacja w dobrej knajpie z J. i jego dziewczyna – juz sie nie mozemy doczekac kiedy ja poznamy :)

Thanksgiving

Brak komentarzy

Taaaa… Dzisiaj swieto, z racji czego wczoraj pracowalam 4,5 godziny, dzisiaj i jutro mam wolne :| Zle, zle, zle… slaba kasa bedzie :/ Ale jest tez jeden plus calego zamieszania indykowego – jutro jade do New Jersey na ciuchy :) do firmowek, w ktorych beda super, extra fajowe promocje! :)
Maz w pracy, a ja sama siedze sobie w domku hyh W koncu mam czas na doczytanie „Swiat wedlug Clarksona”. :)

Z ciekawostek: na 100% wracamy w lipcu do Polski – nie lubimy USA.
I zeby bylo ciekawiej wylatujemy 25 lipca, w Polsce bedziemy 26 o 9:30. A po poludniu na wesele mojej kumpeli. Szok, tymbardziej, ze nikt nie planowal takiego scenariusza, a Aska nie wybierala daty slubu pode mnie, nawet nie wiedziala, ze wracamy w lipcu hehhe

iPod

1 komentarz

iPod przyeszedl! :) juuuuupi

Ze spraw bardziej przyziemnych.
1) Dzisiaj wolne. A szkoda, bo w nastepnym tygodniu pracujemy tylko od poniedzialku do srody, poniewaz czwartek i piatek swieta – Swieto Dziekczynienia. Czyli dlugi weekend mi sie zapowiada.
2) Zimno jest :(
3) Zab madrosci dalej szaleje, chociaz troszke odpuscil mi juz… A paczka z Polski z masciami na zeba w drodze..
4) Wczoraj doszlam do wniosku, ze z jednej strony fajnie byc „innym” niz 99% ludzi w okolo. Z drugiej ta „innosc” moze ciebie odizolowac od reszty…
5) W pracy moje zaintersowania, poglady, dzialania w roznych dziedzinach rozumie tylko 1 osoba, z ktora moge porozmwiac na kazdy temat – Iwona, ciesze sie, ze znam taka osobe :)
6) Jutro jade z mezem na Manhattan – do Central Parku :) Fajnie.

horoskopy

Brak komentarzy

Nie wierze w nie, ale odkad tuta jestem czytam sobie z nudow na yahoo.com i zawsze moj horoskop jest idelanie ulozony do mojego aktualnego zycia. I tak horoskop na dzisiaj:

When everyone is at a loss about what to do today, you should throw in your ideas.

Pasuje jak nic. Nie poszlam do pracy, ogarnely mnie wyrzuty sumienia i chociaz zle sie czuje to posprztalam w kuchni wszystko co sie dalo (nawet nie nasze brudne naczynia umylam), lazienke umylam i posprzatlam u nas w pokoju. Poza tym mam zamiar zaraz isc do pralni :) heheheh Ohhh wiec nie wiem jak to jest z tymi horoskopami….

Dziewczyny doniosly mi, ze Pawel (menager) nic sobie nie zrobil z mojego nieprzyjscia do pracy, ale to podobno normalne, czesto sie zdarza ludziom z naszej ekipy nie przyjsc do pracy…

W zoladku rewolucje, marze o cieplej zupie – ale wiadomo, ze sama sie nie ugotuje/ewentualnie nie kupi/. Tak wiec wybieram sie do sklepu i do pralni…
—–

Boje sie powrotu Adama do domu hehheh Z rana zakomunikowal mi, ze bierze ze mna rozwod, po czym pocalowal mnie w reke kiedy jeszcze lezalam w lozku, a on wychodzil :) hehehehhe strach sie bac :)

p

Brak komentarzy

p jak przesada :/
Przeholowalam wczoraj z alkoholem… Moze nie wypilam duzo, ale biorac pod uwage moj stan zdrowia (zab madrosci mi dokucza i wczoraj zle sie czulam po plackach ziemniaczanych) nie powinnam byla tyle wypic :/ Efekt – z rana mialam takiego kaca i tak mi sie spac chcialo, ze po prostu nie poszlam do pracy :| huh Mam nadzieje, ze nasz menager nie bedzie zly na mnie… dziewczyny maja mu powiedziec, ze zle z moim zebem hehehe Nie wiem po co wczoraj dolaczylam sie do libacji :/ Przeciez ja prawie w ogole tutaj nie pije :|
Od 3 nocy budze sie o 4 rano ze strasznym bolem od tego zeba madrosci, ktory to probuje wyjsc spod dziasla i ujrzec swiatlo dzienne… Wtedy to sobie wstaje, ide myc zeby i smaruje masciami, ktore i tak mi wclae nie pomagaja :( Wczoraj nie spalam od 4 do 7, wstalismy po 8, zjedlismy sniadanie a ja dalej w kimono… i tak spalam sobie do 13. Pozniej zakupy (kupilam sobie 3 swietne bluzki do pracy po 2$, tak mi sie podobaja, ze nie wiem czy bede zuzywac je na potrzeby pracy), po 19 spacer z Mackiem i Iwona. Bardzo lubie ich towarzystwo, sa bardzo wyjatkowi, specyficzni.. Wrocilam ok 21, a maz, ktory to mial naprawiac komputer caly wieczor, spal jak zabity… Wiec przylaczylam sie do celebrowania Marcinowych imienin… Zaluje, zaluje, zaluje… I obiecuje, ze to sie wiecej nie powtorzy…
Aha, i postanowilismy ze wspollokatorami, ze bedziemy wspolnie obchodzic swieta :) Faaaaajnie :]

Ohhhhhh jak mi szybko zlecial ten dzien :( Wstalismy po 8, pomisiowalismy sie, pozajmowalismy sie swoimi ‚internetowo-komputerowymi’ sprawami i po 12 ruszylismy na zakupy… Nachodzilismy sie za wszystkie czasy… do domu wrocilismy wykonczeni po 17 :| Nie wiem jakim cudem bylam jeszcze w stanie zrobic ciasto :) A Adam zrobil z 10 kotletow mielonych – mniam (tu musze przyznac, ze mielone szanownego malzonka sa o niebo lepsze, niz te w moim wykonaniu).
Zaszlismy do Old Navy, a tam Halloween’owa przecena przy kasie :). Zgarnelam fajne noworodkowe ciuszki i pomaranczowy spiworek w ksztalcie dyni (niecale 5$:) SLODKI!!!!! Maz dostal fajne koszulki w cenie 4 sztuki za 20$, a ja spodnie do pracy :| Ale tak mi sie podobaja, ze chyba jednak zostawie je sobie do noszenia na codzien :)

A jutro znowu do pracy…

:)

3 komentarzy

Mam nowa prace :) Wiec pracuje dla korporacji DIESEL. Moja praca polega na rozkladaniu ubran w takiej duuuuuuzej hali :) Ciuchy – kosmos! Glupi pasek kosztuje 100$, beznadziejna torebka – 600$, byle jaka koszulka 200$ i tak dalej…
Ludzie… hmmm… Nie lubie oceniac pochopnie, ale mam wrazenie ze polowa z nich wyrwala sie z wioski za 10 gorami, za 10 lasami i za 10 rzekami… PORAZKA! Z niektorymi owszem – da sie porozmawiac na ambitniejsze tematy… ale jest tez kilka osob, dzieki ktorym wierze, ze mozg moze miec small, medium i large size ;) I powiem, ze malo ktory facet potrafi tak przeklinac jak te laski heheh :)
Maz… nie mamy dla siebie w ogole czasu – w tej kwestii niestety nic sie nie zmienilo, a szkoda :(

Wczoraj:
Ja: A kochasz mnie?
On: Tak.
Ja: A cieszysz sie, ze sie ze mna ozeniles?
On: Tak.
Ja: A bardzo?
On: Tak.
Ja: A czy jestem twoja wymarzona zona ze snow?
On: (wyraznie znudzony) Tak.
Ja: (tutaj pytanie podchwytliwe z mojej strony) A czy chcialbys miec jeszcze jedna taka fajna zone?
On: (zdziwiony, zdegustowany) Po co mi druga? Ja ledwo z jedna daje sobie rade…

Czy ja jestem jakas uciazliwa? :|

Dopisane:
Zapomnialm dodac, ze wczoraj umiescilam na pewnej amerykanskiej stronce ogloszenie, ze oto ja: Polish/Russian/English speaking person poszukuje pracy… :) Nie wiem czy dobrze zrobilam, ze moj angielski nazwalam GOOD! heehhehee I od wczoraj naplynelo mi kilka ofert :) hehehhee Jutro im poodpisuje maile :) Tylko ciekawa jestem dlaczego wiekszosc pragnie otrzymac wraz z moim resume moje zdjecie? Anybody knows? :)


  • RSS