mishki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2008

.

3 komentarzy

Ja: D., gdzie idziesz?
D.: Do kolegi.
Ja: Bedziecie pic?
D.: Nie, znaczki ogladac <hahaha>

Zgnil ze mnie.

A u mnie? Po staremu. Praca, praca, praca… W tygodniu nie mam czasu na nic. Chce mi sie juz do Polski. Znalazlam sobie kierunek studiow podyplomowych – Handel ze Wschodem. Wiec bede studiowac na SGH za 6,000 PLN za rok. Na szczescie studia te trwaja tylko jeden rok, a mama zapowiedziala, ze zostanie moim sponsorem w tym przedsiewzieciu :) Ciesze sie, ze znalazlam te studia, mysle ze idealnie pasuja do mojej filologii rosyjskiej :)

Moja praca wykancza mnie psychicznie. Pracuje z ludzmi, ktorzy dziela sie na 2 grupy. Pierwsza to ludzie z roznymi ulomnosciami psychicznymi, druga grupa – z problemami zdrowotnymi fizycznymi. Kazdemu cos dolega. Czasami mi sie wydaje, ze gdybym komus szczegolowo opowiedziala co sie tam dzieje to nie uwierzylby mi, ze pracuje w takich warunkach. Z takimi ludzmi. Codziennie czuje sie jak w szpitalu psychiatrycznym. Jest tyle dziwnych osob… Najdziwniejsze przypadki:
1) Tranzwestyta. Z chlopa przerobil sie na babke.
2) 50-letnia Indyjka – seksoholiczka. Ma ochote na wszystko co sie rusza, nawet na mojego ojca (ktorego widziala na zdjeciu) i na mnie tez ma chcice. Mowi mi, ze mnie kocha i zostawia lisciki milosne. Gada tylko o seksie – nie ma innego tematu do rozmow z ta osobniczka. 
3) 43-letni N., ktory spi po 1,5 godz. dziennie. Ma dwie czy trzy prace. Chodzi za mna non stop. Mowi, ze mnie kocha i chce miec ze mna dzieci. Wszyscy pracownicy wiedza o tym i namawiaja mnie na randke z nim… Wqrwia mnie maksymalnie, bo zazartowac to sobie on moze raz na jakis czas, a nie codziennie po 100 razy… :/ Poza tym chwilil mi sie, ze „posuwa” zone swojego kolegi z drugiej pracy. Ten osobnik ma problem natury fizycznej – nie pamietam dokladnie jakiego rodzaju chorobe posiada.
4) 65-letnia czarna babuszka. Gada ze scianami, rzuca po lazience rolkami papieru toaletowego… Raz J. dostala takowa rolka w glowe.
5) 20-letnia czarna dziewczyna. 185 cm wzrostu, 150 kg zywej wagi. Ciagle sie smieje. Nawet jak idzie ulica sama – smieje sie sama do siebie. Jest nieszkodliwa, aczkolwiek po niej najbardziej widac, ze jest cos nie tak z nia. Szkoda mi jej.
6) J. – przepuklina kregoslupa. Poza tym non stop gwizdze. Nasladuje ptaki. Nie zwraca sie po imieniu kiedy chce zawolac kogos – zawsze gwizdze. Pyta sie mnie po 1000 razy dziennie kiedy sie rozwodze. PIERDOLNIETY KURWA!
7) G. – Wpadl pod jakas maszyne i zdarlo mu skore z twarzy i z roznych czesci ciala. Mial kilkanascie operacji i 3 lata przechodzil rehabilitacje. Brzuch ma tak poorany, ze kiedy mi pokazal o maly wlos nie zwrocilam zjedzonego 5 minut wczesniej lunchu. Poza tym non stop mnie zaczepia. Szturcha, podstawia noge, mruga, straszy i td.
8) D. – Pani po 50-tce. Z rurka w sercu. Pali jeden za drugim. Lekarz mowi, ze jezeli nie rzuci to czeka ja szybkie wachanie kwiatkow od dolu. Codziennie mowi, ze to jej ostatnia paczka. Ledwo chodzi, a przy takim wysilku, jakim jest chodzenie – ma mine jakby miala zaraz dostac zawalu serca. Czasami mam wrazenie, ze zaraz umrze przy mnie.
9) K. – fenomen. Strach sie bac. Jezeli zadasz mu pytanie – zawsze da wyczerpujaca odpowiedz. Na pytanie :Gdzie jest X? bedzie odpowiadac 20 minut a ty i tak sie w koncu nie dowiesz gdzie mozesz znalezc X. Poza tym wszystko pieprzy w pracy. Pracuje tam 8 lat, a o niczym nie ma pojecia. Trzeba go bacznie obserwowac.  
10) H. – mowi dow szystkich po hiszpansku i mysli, ze wszyscy go rozumieja. Poza tym zartuje z toba, a za 3 minuty idzie podpieprzyc do szefa, ze polozylas bluze na pudelku. DEBIL.

To tylko mala czesc pacjentow szpitala psychiatrycznego. Huh. Wygadalam sie :) Z 50 osob tam pracujacych jest tylko kilka normalnych – zdrowych psychicznie.

Opowiadam Mamie z jakimi ludzmi pracuje.
Mama: Oj coreczko, gdzie ty trafilas :(
Ja: Do swoich mamo, do swoich.

Mam kolezanke. Z pracy. Jest w Stanach ponad 3 lata i ni w zab nie kuma angielskiego… Najsmieszniejsze wpadki J.:

1) White zapisuje w ten sposob: „waite”.

2) Hello zapisuje „helou”

3) Mamy w pracy babke z Indii, ktora non stop puszcza swoja muzyke. Nie da sie tego sluchac!!! Dzisiaj wyjatkowo sluchala amerykanskiej muzyki z lat 60-70.
J: Wiesz co ci powiem Asia, nie dam rady juz sluchac tej indyjskiej muzyki, nie cierpie jej. Za to angielska moge sluchac nawet caly dzien…

11 godzin

Brak komentarzy

11 godzin pracy moze z czlowieka zrobic niemyslaca machine:


Scott: Good night Jose.
Jose: Good night.
Scott: Good night Kasia.
Kasia: Good night.
Scott: Good night Asia.
Ja: Thank you.


Kasia: Ok, ide na podworko zapalic.
Ja: Dziekuje.


Ja: Wiecie, ze dzisiaj jest piatek, 13-ego.
Michal: Asia, po pierwsze dzisiaj jest sobota, a po drugie 12-ego.

————–

A w tym tygodniu dalej jedziemy po 11 godzin. Nie narzekam (choc czasami ciezko) bo mysle juz sobie o tym zajebiaszczym czeku jaki dostane za te godziny :)

o

Brak komentarzy

A. otwiera okno.
On: Potrzebuje powietrza.
Ja: Przeciez masz mnie :) Ja jestem twoim powietrzem, bo beze mnie nie mozesz zyc :)
On: Chyba trujacymi oparami…

——–

Ja: Codziennie powinienes mowic do mnie: „Moja krolowo, dziekuje, ze zechcialas za mnie wyjsc. Jestes najwspanialsza istota na ziemi, dziwie ci sie, ze przyjelas moje oswiadczyny, bom ja niegodzien ciebie… itd.”…
On: Chetnie bym tak do ciebie mowil, ale obawiam sie, ze kiedys by mi sie wymknelo cos w stylu: „Ty wredna malpo, zrujnowalas mi zycie”.

——-
Foch? hehehehe

————-
A od jutra znowu zapierdziel. Tylko spanie i praca. Nic wiecej. :/

.

Brak komentarzy

Ja: Kochanie, zloz posciel, tak ladnie zawsze to robisz. (ha ha ha)
On: Misiek, mydlic oczy to ja, a nie mi.

Sprytna bestyja.

pracoholik

Brak komentarzy

Tak, pracoholik sie ze mnie zrobil… W tym tygodniu przepracowalam 55 godzin (pelny etat to 40 godz). Oczywiscie wszystko odbija sie na moim samopoczuciu. Codziennie wstaje kilka minut po 6. Szybko jem sniadanie (zrobione dzien wczesniej) i o 6:55 siedze juz w autobusie. Prace zaczynam o 8 rano. W tym tygodniu 3 dni z rzedu konczylam o 19. Do domu docieralam o 20. Miedzy 20 a 21 mialam czas tylko na wziecie prysznica i konsumpcje kupionego przez meza obiadu. Jezeli odpalalam komputer to tylko na 5 minut i ok 21.30 szlam spac. 11 godzin w pracy to strasznie duzo. Tym bardziej, jezeli praca wymaga bycia w ciaglym ruchu. We wtorek nie czulam nog, bo przez 10 godzin nie moglam usiasc ani na chwilke – biegalam po hali i szukalam zamowionych przez sklepy ubran… Ale generalnie jestem zadowolona – czek bedzie imponujacy :D Chcialabym tak pracowac ciagle – do mojego wyjazdu – przynajmniej sobie zarobie porzadnie :)
Chcialam oduczyc sie klnac… Ale jak tu zaprzestac uzywac brzydkich slow, kiedy Hindusi, Spanishe, Amerykanie i inne narody pracujace w French Connection ciagle uzywaja polskich przeklenstw typu : cipka, kurwa. Nie ja ich tego nauczylam. W pracy mam tez ciekawy przypadek – kolege, ktory jest z Ekwadoru i wszystko rozumie po polsku, nawet troche gada. Oczywiscie widac po karnacji, ze Jose jest Spanishem. Jakie zdziwienia maluje sie na oczach Polakow, wracajacych tym samym autobusem co ja, kiedy zwracam sie do Jose per „Jozek” albo on mowi cos do mnie lamanym polskim. Albo kiedy stoimy sobie na przystanku, rozmawiamy po angielsku i w pewnym momencie Jozek mowi: „Kurwa, zimno mi”. Hahahaha. Albo „Masz gume?”. Hehehe.
Jutro mam zamiar byczyc sie calusienki dzien. Zamierzam nie robic nic. Za tydzien za to wybieram sie do Muzeum Figur Woskowych. W planach mam rowniez obejrzenie jakiegos spektaklu na Broadway’u. :)

Spac!

;]

1 komentarz

Pierwszy raz w zyciu przespalam Sylwestra :) Pamietam tylko, jak maz mnie obudzil o 24,00 i zlozyl zyczenia :)


  • RSS