mishki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

dziecko

Brak komentarzy

Ogladamy film, w ktorym glowna bohaterka urodzila dziecko. W miedzy czasie rozmawiamy o tym, ze tez chcialabym miec bibi. W filmie matka spiewa kolysanke dziecku.
Adam: Misiek, a ty nie masz glosu, wiec jak bedziesz spiewac kolysanki?
Ja: <la la laaaaaaa la la la la> (w wersji metal).
Adam: Jak ty chcesz zostac mama, jak ty masz nierowno pod sufitem?!

hehe

Brak komentarzy

Zdjecie z cyklu :”Polak potrafi”. Potrafi, chyba sie zblaznic.

He he he. NY.

.

Brak komentarzy

Z newsow: wracamy do Polski 27 marca :) Nie moge sie doczekac powrotu… Mam dosc tej pracy i tych wszystkich chorych ludzi, do ktorych musze podchodzic ze zrozumieniem – sa w koncu chorzy :/
Caly tydzien pracowalam z 50-letnia babka, ktorej glownym tematem rozmow jest seks. Zachowuje sie tak, jakby miala 17 lat i byla dzieckiem z patologicznej rodziny. Maca dziewczyny, facetow i nie wiem co tam jeszcze do macania ma w domu. Na szczescie do mnie ma inny stusunek :) Mowi, ze jestem jej corka i td. Jest hinduska i wyznaje hinduizm. Chce mnie zaciagnac do ich swiatyni, zebym razem z nia modlila sie do Shiva (jeden z ich bogow). Zapowiedziala, ze jezeli chce isc w niedzele do swiatyni od piatku nie moge jesc miesa, kochac sie i miec okresu – musze byc calkowcie czysta. Kabarety sluchajcie. Kobieta mnie rozwala. Mam jej dosyc, chociaz momentami bywa ok.
Dzisiaj zrobilam sobie wolne, wczoraj w pracy caly dzien bolala mnie glowa i gardlo. Wkurza mnie, ze tutaj w ciagu 5 miesiecy chorowalam juz kilka razy, w tym raz porzadnie. A w Polsce jak dopadnie mnie chorobsko to raz- dwa razy w  roku, ale porzadnie i mam spokoj. Huh.
Pierwszy raz tej zimy porzadnie sypie snieg. Ulice pokrywa warstwa 20-30 cm bialego puchu. A ja na zakupy sie wybieram. W kaloszach.
Aha, i dzisiaj spalam 14 godzin :| Caly dzien chodze spspac o 20 i wstaje o 6. A wczoraj polozylam sie po 20 i wstalam o 10! :)
Od 3 dni stosuje Diete Diamondow. To bardziej styl zycia, niz dieta. Bardzo mi sie podoba taka dieta :)
Ja: Wiesz misiek, ze w pierwszym tygodniu stosowania tej diety bede chudnac po 0,5 kg dziennie, a pozniej tak mniej wiecej 1-2 kg na tydzien.
On: (z glupawym usmiechem i nadzieje w oczach): Az w koncu znikniesz?

Weekend!!!!

:)

1 komentarz

Bylismy dzisiaj w parku na Greenpoint’cie :)

A ten wiewior jest rozbrajajacy :) Jakby specjalnie dla mnie pozowal :)

Apropo nowojorskich zwierzatek i Greenpoint’u. Wracajac do domu, na stacji metra znajdujacej sie w tej jakze przyjaznej zwierzynie dzielnicy, widzielismy szczura wielkosci kota. Skubany byl olbrzymi… bleeeeeeeeh. A ja opieprz dostalam, ze wyploszylam go i maz zdjecia nie zdazyl zrobic temu okazowi. Byl OLBRZYMI. MUTANT! Jestem pewna, ze niejeden kocur by zwiewal na widok takiego swiniaka.

milosc?

Brak komentarzy

On: Zle sie czuje.
Ja: Nie umieraj. Nie umrzesz?
On: Umre.
Ja: Jezeli ja kiedys umre to bym chciala zebys znalazl sobie jakas kobiete. Wolalabym zebys nie byl sam.
On: ?!
Ja: A ty?
On: A ja bym chcial zeby ciebie pochowali zywcem razem ze mna :)

Milosc?!

weekend

2 komentarzy

—-

Opowiadam mezowi, ze widzialam filmik o babce, ktora karmi piersia swoje 6 i 8 letnie corki. (link znalazlam na blogu crazy-house).
Ja: Adam ale to jest chore.
On: Uhum.
Ja: No zastanow sie, dwie duze dziewczynki, ktore pija mleko z piersi mamy.
On: No i co z tego.
Ja: Misiek, ale czy to dla ciebie nie jest dziwne?
On: Nie wiem.
Ja: Jak to nie wiesz. A widziales kiedys szeciolatke albo osmiolatke ktora wsuwa mleko z cyca?
On: A widzialas kiedys 29-letnie dziecko, ktore pije mleko z cyca?
I rzucil sie na mnie. <hahaha>

—-

Rozmowki na linii Polska – Ekwador.

Ja (po hiszp.): Buenos noches parsero. (dobranoc wiesniaku)
Jose (po pol.): Dobranoc wiesniaro.

Monika: Jose, powiedz chrzaszcz brzmi w trzcinie….
Jose: Nie.
Monika: No powiedz.
Jose: Ok.
Monika: Powtarzaj za mna: chrzaszcz…
Jose: Spierdalaj.
<hahaha>

Adam z Darkiem licytowali laptopa dla mojego meza. Darek siedzial w swoim pokoju, my w swoim. Komunikowali sie przez gg. Bylam pewna, ze Adam chce kupic laptopa za 600$. Az tu patrze w okienku dialogowym wyswietla sie tak: „Adam, no to sie stales wlascicielem laptopa za 848$ + koszta przesylki.”
Ja: Adam, Darkowi cyferki sie pomylily hehehe
Husband patrzy na mnie przestraszony.
Ja: Nie pomylily sie?
On: <cisza>
Ja: Kupiles laptopa za 848$ + shipping?
On: <cisza>
Wstaje, nakladam kapcie i katem oka widze, jak Adam pisze do Darka: „UCIEKAJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”.
Wchodze do pokoju Darka.
Ja: D., czy ten laptop kosztowal 848$?
D.: <smieje sie>
Ja: Powiesz mi czy nie?
D.: Ja tam nic nie wiem <hahaha>
Wracam do naszego pokoju i patrze na monitor meza, a tam wiadomosc od Darka: „Teraz to ty uciekaj <hahaha>”.

Dobrze, ze sie mnie troche boja :)
No i mamy juz 4 laptopy. A jutro zakup 5-ego, tym razem dla mojej siostry – uuuuuf. Swoja droga to powinnismy jakas znizke otrzymac :|

—–
Nasi wspolokatorzy nie chca, zebysmy wyjezdzali w marcu. Namawiaja nas, zebysmy zostali do listopada i chca razem wracac do Polski. M. usiluje sztuczek:
M.: Adam, powinienes jeszcze troche zostac i zarobic sobie na samochod :)
A.: <cisza>
M: My to sobie 3 kupimy :)
Ja: M., co tam samochod… gdybys powiedzial, zebysmy zostali zarobic sobie na superfajnyzajebiaszczy komputer albo 10 laptopow to wtedy by pewnie cie posluchal…
<hahaha>

.

Brak komentarzy

Tone w tej piosence… Shall we dance?



.

Brak komentarzy

Ja: Adam, swinia jestes.
On: Nie jestem swinia, raczej milosc twojego zycia.

—–

Pokazuje mezowi zdjecie chlopaka na naszej-klasie, ktory dawno temu swirowal do mnie :)
Ja: Misiek, patrz jaki przystojniak. O, przeniosl sie do Wawy.
On: Jakas ciapa.
Patrzy na mnie jak sobie tancze.
On: Wiesz co, w sumie to szczesciarz z niego, ze zyje sobie teraz w Warszawie. SAM!

——
Moj husband to zdolna bestia. Zrobil dzisiaj schab w winie. Mniam.

Pierwsza sobota od dluzszego czasu, kiedy nie musze isc do pracy! :) Cale 2 dni odpoczynku. Z mezem. Ktory sie wlasnie obrazil za to, ze spiewam :|
Ostatnio moje preferencje muzyczne zmieniaja sie z tygodnia na tydzien. Jakis czasu mialam faze na muzyke cerkiewna, pozniej ukrainski gotyczny rock, rosyjski pop, nastepnie na ukrainski rock, po czym na nowo nzakochalam sie w polskim i amerykanskim rocku, ostatni tydzien minal pod znakiem disco polo: Sumpuastic i Weekend :| <hahaha>. Dzisiaj zas mam faze na ukrainski i bialoruski folklor – tzw. swojskie piesni. A w moich sluchaweczkach leci piosenka, ktora miala byc pierszwa piosenka na naszym weselu: „Ty i ja na wieki, ty i ja dazwol’, ty dotukajesz moich ruk a oni w sercu plywiet” (refren). Hitem dzisiejszego dnia jest rowniez „O smereko!”, „Jechali kozaki”, „Taganka”. A jak wroce do Polski to pedze z siostra na bialorusko-ukrainska impreze. Tesknie za tymi piatkami z „nasza” muzyka hyh.


  • RSS