Nie wiem czy wspominalam na blogu, ze zrezygnowalam ze strarej pracy. Zrezygnowalam. Wysylalam CV, bylam na 3 rozmowach.
Na ostatniej z nich mialam sie zamiar starac na stanowisko Recepcjonistki. Rozmowe przeprowadzala rowna babka z kadr, ktora jako pierwsze pytanie zadala: Pani z takim CV przychodzi starac sie o prace dla recepcjonistki? Usmiechnelam sie, ale w glebi duszy chcialam jej odpowiedziec, ze jezeli skoro ona uwaza ze mam za wysokie kwalifikacje to po cholere zaproszala mnie na rozmowe i traci swoj cenny czas. Pohamowalam sie na szczescie i odpowiedzialam, ze moze moje cv rzczywiscie wyglada imponujaco (pochwale sie ze znam 3 jezyki, w tym 2 biegle i 1 na poziomie sredniozaawansowanym i mam 3 kierunki studiow wpisane w moje CV), ale sytuacja na rynku jest trudna i bez doswiadczenia w ksiegowosci nikt mnie nie zatrudni (no chyba ze po znajomosci, ale ja takowych w stolicy nie mam). Pozniej sie okazalo, ze jej siostra skoczyla fil ros, jej syn kocha chor alexandrova (heeeeeeeeloł, ja tez:) ) i ze ona skonczyla to samo co ja z podyplomowki. Gadalysmy jak stare znajome :) I sie okazalo, ze babka zaprosila mnie na rozmowe, poniewaz chciala wziac mnie do swojego dzialu, a nie na recepcje :) Ta praca jest dla mnie bardzo cenna, bo bede miala mozliwosc nauczyc sie wszystkiego odnosnie dzialu kadr, troche z ksiegowosci i mam nadzieje, ze bede mogla rozwinac skrzydla w dziedzinie bhp. Spelnienie marzen? Plany powiekszenia naszej dwojki w trojke lub w czworke odkladamy na za rok, jakos mnie to nie martwi. No chyba ze sobie nie poradze w firmie, ale szczerze w to watpie, bo dam z siebie wszystko, glupio by bylo zmarnowac taka szansea  na podniesienie swoich kwalifikacji i zdobycie cennego doswiadczenia.