Jestem wykończona, nie potrafię wypoczywać w weekend, ciągle myślę o pracy. Wieczorami i w weekendy zajmuję się moimi zawodowymi sprawami.  Mam dużo nowych, odpowiedzialnych zadań, mam się szkolić w kierunku zarządzania pracownikami.
Jestem naprawdę zmęczona, ale kocham to uczucie.
Mam wrażenie że jestem doceniana, ale mój kolega z pracy ciągle mi wmawia, że jestem naiwna myśląc tak. Nie wiem.
Jesteśmy w trakcie kupowania mieszkania, takiego z moich marzeń.
Poza pracą i mieszkaniem, wypadła mi jeszcze jedna wazna sprawa, która ostatecznie zadecydowała, że plany powiększenia rodziny odkładamy na wakacje.
Czuję, że wychodzę na prostą. Dużo schodów jeszcze przede mną, ale wierzę że jakoś się uda.
Tak bardzo potrzebowałam tej stabilizacji, odzyskałam utraconą wiarę we własne mozliwości…