mishki blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

trwam

1 komentarz

w oczekiwaniu na TEN telefon…

1

Brak komentarzy

1/4

dopisane:
mission complited :]

p

1 komentarz

Przerazenie i podekscytowanie towarzysza mi od kilku dni. I tak bedzie jeszcze przez kilka tygodni. Poczynilismy pewne kroki ku zmianie stanu liczebnego w rodzinie.
Jestem tak pozytywnie nastawiona, ze az mnie to przeraza. Po prostu wierze, ze mi sie uda, ze ta historia dobrze sie skonczy :)

.

Brak komentarzy

Spoznia mi sie @. 2 tygodnie. W srode mam wizyte u lekarza. I wiem ze zycie bylo by zbyt piekne gdybym uslyszala dobre wiadomosci. Przez ostatni tydzien troche sie ludzilam, ze moze te wszystkie moje problemy wynikaly ze stresu, a ze skoro teraz mam juz prace, ktora uwielbiam i ludzi wokol siebie, ktorych ubostwiam, caly ten proces sie cofnal. Oprocz braku @, czuje ze ciagle stoi mi cos w gardle i momentami mam ochote zwymiotowac. Albo to kwestia mojej psychiki albo zatrucia pokarmowego badz jakiegos wirusa, ktorym moglam sie zarazic od kolezanki z pokoju.
No nic. Napisalam juz sobie w glowie czarny scenariusz srodowej wizyty i wiem, ze to nieukninione. Moze obejdzie sie bez lez…
Mam zal do swiata.

p

Brak komentarzy

Czuje sie dzisiaj jak w jesienny wieczor, kiedy to okryta kocem czytam ksiazke/ewentualnie ogladam tv i pije ciepla herbate. Z jednej strony uwielbiam takie wieczory, z drugiej zas taka pogoda mnie dobija…..
Co roku kiedy przychodzi pozna jesien i robi sie zimno, na ulicy leza liscie a w reku trzymam parasol nachodza mnie zawsze te same mysli. Ze jestem szczesciara, bo mam swoj domek, mam gdzie spac, zjesc, odpoczac, wziac cieply prysznic. I przychodzi wspolczuje dla ludzi bezdomnych, ze im sie w zyciu nie ulozylo.

.

6 komentarzy

Nie lubie tego bloga. Kojarzy mi sie z moim najgorszym okresem w zyciu. Czasami sie zastanawiam czy nie wykasowac notek z tego okresu. Nie wiem…
Generalnie czuje, ze staje na nogi.
Mam prace, ktora uwielbiam. W ktorej sie spelniam, w ktorej jestem doceniana i w ktorej o mnie dbaja.
Mam meza, z ktorym czasami sie kloce, ale mimo wszystkich nieporozumien, niedomowien uwielbiam. Tydzien temu mialam taki  zabieg pod narkoza i od tamtej pory wiem, ze zawsze moge na niego liczyc i ze mnie kocha, ze sie o mnie martwi. Na codzien moze tego nie okazuje, ale w takich sytuacjach spisuje sie na medal. Chcialabym bardziej doceniac to co mam. Naprawde.
Mam cudownych rodzicow, ktorzy chca nam baaaaaaaaardzo pomoc finansowo w kupnie mieszkania.
Mam kochanych tesciow, dlatego nigdy nie zrozumiem skad sie biora konflikty na linii synowa-tesciowa.
Jestem wdzieczna za to wszystko.
Dziecko? Nie powiem, mysle czasami o dziecku… Ta cala moja sytuacja zniechecila mnie do posiadania potomstwa. Wiem, ze gdzies tam w srodku chce miec dzieci i to bardzo.. Moze wmowilam sobie, ze tak mi dobrze bez dzieci zeby pozniej sie nie rozczarowac w razie niepowodzen w klinice. Czuje troche taka presje z zewnatrz. Wszyscy sie pytaja mnie o plany macierzynskie. zle sie z tym czuje, wkur******** mnie te pytania. Czy mam postepowac tak, jak spoleczenstwo ode mnie oczekuje? Dlaczego obranie troche innej sciezki spotyka sie z dziwnymi spojrzeniami i krytyka?

życie

Brak komentarzy

Chyba zaczelo mi sie ukladac. 20 maj – my lucky day :)

Brak komentarzy

Ciagle jestem w szoku. Co chwile utwierdzam sie w przekonaniu, ze to prawda, ale 5 minut pozniej znow nie moge uwierzyc w te tragedie. Bylismy pod Palacem Prezydenckim, ulozylismy 2 tulipany – bialy i czerowny. Chyba nie przynioslo mi to ulgi, ktorej sie spodziewalam. Strasznie mnie dotknela ta tragedia, pomimo tego, ze zadnej ofiary nie znalam osobiscie. Mam do siebie zal. Zal, ze nie docenilam Prezydenta za zycia. Troche za bardzo uwierzylam kreacjom telewizji.
Uswiadomilam sobie, jaka egoistka i arogantka jestem. dopiero wczorajsza katastrofa uzmyslowila co sie stalo w Katyniu 70 lat temu. Postanowilam sobie, ze przestudiuje historie Polski…
96 [*] :(

:(

Brak komentarzy

[*] brak słów..

.

2 komentarzy

Nie wiem czy wspominalam na blogu, ze zrezygnowalam ze strarej pracy. Zrezygnowalam. Wysylalam CV, bylam na 3 rozmowach.
Na ostatniej z nich mialam sie zamiar starac na stanowisko Recepcjonistki. Rozmowe przeprowadzala rowna babka z kadr, ktora jako pierwsze pytanie zadala: Pani z takim CV przychodzi starac sie o prace dla recepcjonistki? Usmiechnelam sie, ale w glebi duszy chcialam jej odpowiedziec, ze jezeli skoro ona uwaza ze mam za wysokie kwalifikacje to po cholere zaproszala mnie na rozmowe i traci swoj cenny czas. Pohamowalam sie na szczescie i odpowiedzialam, ze moze moje cv rzczywiscie wyglada imponujaco (pochwale sie ze znam 3 jezyki, w tym 2 biegle i 1 na poziomie sredniozaawansowanym i mam 3 kierunki studiow wpisane w moje CV), ale sytuacja na rynku jest trudna i bez doswiadczenia w ksiegowosci nikt mnie nie zatrudni (no chyba ze po znajomosci, ale ja takowych w stolicy nie mam). Pozniej sie okazalo, ze jej siostra skoczyla fil ros, jej syn kocha chor alexandrova (heeeeeeeeloł, ja tez:) ) i ze ona skonczyla to samo co ja z podyplomowki. Gadalysmy jak stare znajome :) I sie okazalo, ze babka zaprosila mnie na rozmowe, poniewaz chciala wziac mnie do swojego dzialu, a nie na recepcje :) Ta praca jest dla mnie bardzo cenna, bo bede miala mozliwosc nauczyc sie wszystkiego odnosnie dzialu kadr, troche z ksiegowosci i mam nadzieje, ze bede mogla rozwinac skrzydla w dziedzinie bhp. Spelnienie marzen? Plany powiekszenia naszej dwojki w trojke lub w czworke odkladamy na za rok, jakos mnie to nie martwi. No chyba ze sobie nie poradze w firmie, ale szczerze w to watpie, bo dam z siebie wszystko, glupio by bylo zmarnowac taka szansea  na podniesienie swoich kwalifikacji i zdobycie cennego doswiadczenia.


  • RSS